piątek, 24 listopada 2017

Roletka po sąsiedzku...

Wymiana 

Wymiana nastąpiła w ramach pielęgnowania sąsiedzkiej przyjaźni - uszyłam zasłonki, w zamian za drzewka - obie strony bardzo zadowolone! Drzewka sobie rosną (mam przynajmniej taką nadzieję - okaże się wiosną). A mieszkająca za miedzą Ewka ma nową roletkę, zasłony i komplet poduszek. Na życzenie uległam aktualnym trendom i tkanina jest w modny wzór "marokańskiej koniczyny". Przyznam, że rośliny tej nie znam, więc pewności nie mam czy taki akurat ma kształt, ale wierzę trendsetterom na słowo.


Komplet na zamówienie

"Zamówienie" obejmowało zasłony do pokoju, roletkę do kuchni i jak coś zostanie może poduszki.
Zasłony są zawieszane na srebrne przelotki, do kompletu taśmy do przewiązania. Z roletką do kuchni miałam trochę ułatwione zadanie, bo ma funkcję tylko dekoracyjną, fałdy są przeszyte na stałe. 
 



Po raz kolejny okazuje się, że dzięki zmianie dekoracji w naszym mieszkaniu czy domu nie jest nudno. Wystarczą nowe poduszki, nowe zasłony i od razu lepsze samopoczucie :)  
Przy okazji zachorowałam na zmiany w swoich oknach i już rozglądam się za materiałem na roletę i zasłony. 


niedziela, 12 listopada 2017

Internetowe sprzedawanie

Sklep, Allegro, telefony

W internecie nie ma dni wolnych od pracy, sklepy działają nawet w nocy. W przedświąteczny wieczór w sklepie internetowym Pracowni zostało złożone kolejne zamówienie z okrągłym numerem - 2000! Przyznam, że umknęło mi 100, 500 albo 1000 - zapracowana nie zwróciłam uwagi, to dwutysięczne postaram się już wyróżnić upominkiem. Czy sprzedaż internetowa, jest bardziej czasochłonna od tej tradycyjnej, stacjonarnej? Usłyszałam wczoraj takie pytanie w trakcie jednej z rozmów telefonicznych.  Obsługa zamówień w sklepie internetowym, na aukcjach Allegro i tych składanych telefonicznie różni się z pewnością od tej, gdy sprzedawca ma bezpośredni kontakt z klientem. 


Aplikacje

W sprzedaży pomagają rozmaite aplikacje - jest przede wszystkim sklep internetowy, do którego codziennie trzeba zaglądać (tu różnic ze sprzedażą tradycyjną nie ma). Każde zamówienie należy potwierdzić, zmienić status - gdy jest opłacone, zrealizowane i później wysłane. Są aukcje Allegro 
(które systematycznie podnosi prowizję od sprzedaży, w tej chwili wynosi już ona 10% wartości sprzedanego produktu). Każdy sprzedany produkt to kilka otrzymanych wiadomości - o rodzaju wybranej wysyłki, zawierające uwagi lub życzenia osoby kupującej, czasami zmianę adresu doręczenia. Są jeszcze aplikacje, które pomagają bezpośrednio w wysyłce zakupionych przedmiotów, więc pocztowe, kurierskie itp.

Praca na kilka etatów


Oprócz wymyślania nowych pościeli i szycia jest więc mnóstwo zajęć, z których żadnego nie wolno zaniedbać. Czasami zdarza mi się nie dopilnować wszystkiego tak na 100% i wtedy otrzymuję mail od zaniepokojonego klienta, czy otrzymałam wiadomość, czy wszystko jest jak należy. I w tym miejscu przepraszam, za takie zaniedbania - jak rzucam się w wir pracy, to najważniejsze staje się - przygotować pościel jak należy i wysłać. I jeszcze przepraszam, że już coraz mniej czasu mam na rozmowy telefoniczne. Zawsze staram się jednak wyczerpująco odpowiadać na pytania w e-mailach. Ale wszystkie telefony w godzinach "przyzwoitych" odbieram. Zdarza mi się to nawet w łóżku :)
 

niedziela, 1 października 2017

Szara bawełna, srebrna tasiemka i tafta w kolorze czerwonego wina...

Zamówienie na życzenie

Ile zamówień, tyle życzeń. Każde prawie inne. To właściwie dobrze, bo nie jest nudno. Zmieniam, poprawiam, uczę się nowych rzeczy. Wiele uwag przekazują mi moi klienci, dzięki nim wiem co jest wygodniejsze, co lepiej sprawdza się w praktyce. Tym razem otrzymałam zamówienie na pościel uszytą z popielatej bawełny. Mam ją w trzech odcieniach - od porcelanowej po prawie grafitową. Wybór padł na środkową - jasny popiel. Do tego srebrna, ozdobna taśma i wiązania na kokardy. 
Wzór nie jest zupełnie nowy, szyję go również z białej tkaniny, końcowy efekt jednak jest zupełnie różny. 



 Realizacja

Przy zamówieniu indywidualnym konieczne jest dokładne określenie jego warunków, ponieważ w takim wypadku nie ma możliwości zwrotu pościeli. Ustalamy więc ilość elementów, sposób uszycia, termin realizacji oraz cenę. Tak jest i tym razem. Będzie dużo poduszek, dwie poszwy na kołdrę i do kompletu prześcieradło z falbanami. Zatem do pracy!





 Poszukiwania, kompromisy

W trakcie pracy, ustalania szczegółów, sposobu szycia staram się nie zapominać do czego służy uszyta przeze mnie rzecz. Jest to pościel, oczywiste więc jest, ze musi nam być w niej wygodnie. Tutaj  o kompromis niełatwo. Staram się jednak zawsze znaleźć złoty środek. Bo chociaż często w mojej pościeli dużo jest ozdobnych detali, tasiemek, falbanek itp to jednak w pierwszej kolejności usiłuję zapewnić komfort. Mimo więc nalegań a może raczej propozycji muszę czasami odmówić przyszycia falbanki na środku poduszki :) 



Będzie szaro...

Tym razem będzie szaro w sypialni, ze srebrnymi dodatkami. Pościel jest już gotowa, prześcieradło ładnie uzupełnia całość. Troszkę jeszcze eksperymentuje z dodatkami - mam spory kupon pięknej tafty w kolorze czerwonego wina i przymierzam ją do pościeli. Tkanina ma wplecione srebrne nitki, jest bardzo efektowna. Kto wie, może będzie z tego narzuta ...
 


 

niedziela, 17 września 2017

Przypadki beznadziejne

Przewrotny tytuł...

...świadomie jednak wybrany. Zupełnie niespodziewanie narodziła się w mojej Pracowni zupełnie nowa linia kolekcji pościeli. Gdy coraz częściej pojawiały się pytania i prośby o realizację wymarzonej, wymyślonej i wyśnionej prawie pościeli a nikt nie chciał podjąć się jej przygotowania - pomyślałam, czemu nie. To właśnie owe przypadki beznadziejne, czyli nie do kupienia w sklepie. 


 

 Korony i dedykacje

 Jestem otwarta na wszelkie pomysły, staram się dobrać odpowiednie tkaniny, doradzam sposób wykończenia. Nie zawsze taką pościel udaje się wybrać z gotowej oferty. Poszukujemy więc indywidualnych rozwiązań. W moich falbankowo - koronkowych projektach nie uda się znaleźć pościeli np w czarnym kolorze, ze złotymi dodatkami. Jeżeli jednak okazała się być wymarzonym prezentem, wykonania którego nikt nie chce się podjąć, dlaczego miałabym jej nie przygotować. Wspólnie szukamy rozwiązania, tak by efekt końcowy okazał się znakomity.



Po pierwsze jakość 

I tak jak w pozostałych, szytych przeze mnie zestawach pościeli najważniejsza jest jakość - tkanina musi być w pierwszorzędnym gatunku, wykonanie - najstaranniejsze. Haft projektowany jest i wykonywany na nowoczesnych maszynach haftujących. Możliwość użycia sześciu różnych kolorów nici, które odporne są na pranie i prasowanie. Bywają jednak sytuacje, gdy muszę odmówić  podjęcia się zadania - nie wyhaftuję postaci z ulubionej bajki, logo ulubionego klubu sportowego czy innego zastrzeżonego znaku. To zrozumiałe. 

Biało - czarno - złoto

Kolejne życzenie spełnione, jest komplet z czarnej i białej bawełny z pięknym złotym haftem. Będzie prezentem z okazji ślubu. Na pościeli jest wyhaftowane nazwisko Młodej Pary, ze względów oczywistych nie mogę więc pokazać haftu w całości. Jeśli jednak szukacie Państwo oryginalnego prezentu, którego nie sposób kupić w sieciowych sklepach, zapraszam do mojej Pracowni :) 




sobota, 2 września 2017

Toaletki, fotele, w końcu ślub Agi i Jaśka

Zapoznawanie się

Trochę dziwne słowo. Nie mam pewności, czy w tej formie w słowniku języka polskiego jest, jednak określenie "zapoznawanie się" wydało mi się najbardziej właściwe dla określenia początku relacji pomiędzy mną a osobą zamawiającą pościel (celowo nie używam słowa klient, które wydaje mi się nazbyt formalne, prawie bezduszne). Zapoznaję się... Z głosem, z oczekiwaniami, z upodobaniami. 
I często następstwem jest tylko adres do wysyłki, ale czasami to początek  bardzo miłej dla obu stron, (mam taką nadzieję) relacji.

Zamówienia

Szczęście do takich bardzo miłych znajomości mam ogromne. Kontaktu, który nie kończy się z chwilą - przyjęto, uszyto, zapłacono, wysłano. Nie zawsze (raczej rzadko) mam czas na długie, telefoniczne rozmowy, ale jak już uda się mnie wciągnąć w rozważania o długości falban - wpadam jak śliwka w kompot. Mogę tak bez końca. I zaczynam żyć wtedy remontami, rozterkami na temat koloru ścian, wymiaru poduszek - jaki wybrać, żeby dobrze się spało. I jaka to odpowiedzialność!
W końcu udaje się ustalić jaki rozmiar, jaka koronka,  przystępuje do szycia i wydawałoby się, że to początek końca znajomości, ależ skąd...

Odwzajemnienia

Nierzadko ich doświadczam. I tak było tym razem - rozmowa o łóżkach, jakie, gdzie i za ile. Ja nieopatrznie napomknęłam o moim marzeniu posiadania toaletki z potrójnym lustrem. Pamiętam taką z dzieciństwa, stała w przedpokoju, w mieszkaniu mojej babci. Niezwykłe wydawało mi się to, że po właściwym ustawieniu luster mogłam oglądać się w nich z wszystkich stron. Toaletka była moją sceną i widownią jednocześnie. Trudno już dzisiaj taką kupić, bo to mebel był z międzywojnia. I właśnie wspaniała właścicielka kwiatowego łoża przysyła mi oto niespodziewanie kilkanaście linków do stron z toaletkami, które cudem gdzieś ocalały i czekają na swoje drugie życie.


Toaletka to jeszcze nic, fotel to dopiero ;) Szukam odpowiedniego fotela, na którym mogłabym usiąść i książki czytać. Mogłabym pójść na łatwiznę i kupić bardzo popularny model opasłego foteliska w sieci handlowej, który owszem, podoba mi się. Nic z tego, zanosi się raczej na zakup jakiegoś weterana, którego poddam troskliwej pielęgnacji. Tym bardziej, że w planach mam wzięcie udziału w warsztatach tapicerowania, bo tego jeszcze nie umiem robić.

                                                                                   Fotografia pochodzi ze strony alternatywna.org.pl


I znowu ratują mnie dobrzy ludzie podsyłając ciekawe fotele z okolicy : )

Szczególne życzenia 

Każde zamówienie jest dla mnie tak samo ważne i starannie wykonane. Czy to ze sklepu internetowego Pracowni, czy z aukcji Allegro czy właśnie ze wspomnianych rozmów telefonicznych. Te ostatnie bywają jednak najbardziej pracochłonne, bo dotyczą szczególnych próśb. Takie było właśnie zamówienie z haftowanym drapieżnikiem - nabywca przesłał rysunki, opracowaliśmy na ich podstawie haft i udało się spełnić taki kaprys. 


 I jeszcze słów kilka o ślubie - tym razem mężczyzna - konkretnie, rzeczowo - projekt i realizacja. Tyle w skrócie. Dopowiem jeszcze o ciepłym głosie przez telefon, niezwykle uprzejmym i jasno sprecyzowanych oczekiwaniach. Bardzo ciekawy pomysł na prezent dla młodych przyjaciół. Na podstawie przesłanego zaproszenia wykonaliśmy haft na klasycznej, białej pościeli. Motywy roślinne, czcionka - pięknie dopasowane. Będzie prezent dla Agi i Jaśka.


Pozostaję w oczekiwaniu na kolejne wyzwania :) 

piątek, 23 czerwca 2017

Historie rodzinne

Pościelowe prezenty

Bardzo cieszy mnie, kiedy pomysłem na prezent staje się pościel z mojej Pracowni. Z zamówieniami takimi wiąże się wiele ciekawych, czasami zabawnych historii. Nierzadko mam przyjemność wysłuchać opowieści o dzieciach, wnukach, całej rodzinie niemalże. Warto poświecić trochę czasu na taką rozmowę. O ile przyjemniej jest  potem szyć pościel, o której wiem, że dostanie ją ukochana wnuczka, albo ma być prezentem dla mamy. 


Satysfakcja to dla mnie niemała, gdy towarzyszę rodzinie od kilku lat, przy okazji kolejnych ślubów, rocznic, chrztów - znaczy to, że moja praca jest doceniana. A jaką przyjemność miałam, gdy napisał do mnie pewien młodzieniec, który jakiś czas temu zamówił  "komplet dla singla", bialutki, z koronką  a w ubiegłym tygodniu prosi o doszycie jeszcze jednej poduszki i małego jaśka, bo nie jest już singlem!



Prezenty od znajomych dla znajomych, skromniejsze lub bardziej wyszukane. Słucham historii, by lepiej doradzić i pomóc wybrać odpowiedni komplet. Gdy otrzymuję kolejne zamówienia, myślę sobie, że chyba się podobało :) 



Kolejny tydzień pracy już prawie za mną, pozostaje jeszcze dopracowanie ostatnich zamówień, w tym kompletu dla małej Łucji Teresy.


W weekend pora na zabawę - w Toruniu Święto Miasta i jego najpiękniejszej dzielnicy  - Bydgoskiego Przedmieścia. Zapowiada się mnóstwo atrakcji. Komu po drodze - zapraszamy!

sobota, 17 czerwca 2017

Wakacje, Pracownia, dom

Zmiana czasu na letni


W ogrodzie zakwitły piwonie, zmieniam zatem  czas na letni. Co to dla mnie oznacza? Wytężoną pracę. Plany mam  bardzo konkretne, zadania wyznaczone, cel - precyzyjnie określony. Ostatni miesiąc był u mnie bardzo intensywny, nie tylko ze względu na zamówienia , których latem jest bardzo dużo, ale również naukę. Wciąż wytrwale ją kontynuuję, po kolejnej sesji następny semestr za mną. Jestem już na półmetku. Oba zajęcia - praca i studia sprawiają mi ogromną satysfakcję, więc nadal zamierzam starać się je pogodzić, z położeniem nacisku jednak na pracę. Proszę o wybaczenie zatem wszystkich moich profesorów, że nie zawsze obudzona w środku nocy powiem, w którym roku Leszek Biały został zamordowany w Gąsawie ;)


 Plany 

Kto do mnie dzwoni, wie, że jestem gadułą. Gdybym miała więcej czasu, chętnie poświęciłabym się temu zajęciu. Zmiana lokalizacji Pracowni z miejską na wiejską przyniosła jeden niekorzystny skutek a mianowicie utrudnienia w dotarciu do mnie. Pozostają więc te rozmowy. Jednak mam zamiar to zmienić. Do miasta na razie nie wracam, ale będę starała się  przybliżyć Pracownię osobom zainteresowanym bezpośrednim kontaktem. Nie śmiem przypuszczać, że ze mną, raczej z przygotowywaną przeze mnie pościelą :) Wymaga to pewnych zmian organizacyjno - wnętrzarsko - dekoratorskich. Aby jak najszybciej stało się to możliwe lato będzie bardzo pracowite. Oprócz szycia i historii regionalnej nieobce są mi również arkana sztuki budowlanej. Przyrost zamówień przynosi korzyść w postaci zwiększonego tempa prac wykończeniowych wokół siedziby mojej Pracowni. W ostatnim czasie miałam przyjemność zapoznać się z procesem produkcji słupków i siatki ogrodzeniowej a nawet je zakupić. Pozostaje jeszcze kwestia montażu tego ogrodzenia, ale pracuję nad tym ;)


Efekty

 

To ogromna radość, gdy praca przynosi wymierne rezultaty. I gdy te przesyłki, które pokazuję czasem na zdjęciach zmieniają się potem w śliczny, zielony płot. Gorzej będzie, gdy zamiast mleka przywiozę do domu gips, bo na przykład uznam, że bardziej potrzebny...
Zdradziłam troszkę swoich marzeń, ale są to jednocześnie konkretne plany, które pozwolą mi zaprosić przy okazji rozmów pościelowych w moje skromne progi również na kawę i może owoce z własnoręcznie posadzonego drzewa (w tym roku mam zamiar doczekać się całych dwóch wiśni, pod warunkiem, że coś ich nie zje zanim dojrzeją).


Chciałabym, żeby moja Pracownia nie była już tylko tylko miejscem do szycia, ale także jeśli komuś będzie po drodze przystankiem w podróży, bo o pościeli to ja mogę  bez końca...
Wytaszczyłam nawet z garażu, stary toruński szyld pracowniany, by powspominać jak to się zaczęło. Ale w głowie mam już zupełnie nowy, bardziej dopasowany do otoczenia i do mnie, bo we mnie też wiele zmian...



Nie licząc na totka zabieram się do pracy,   żeby jak najszybciej rysunek, który dostałam od mojej córki na 40 urodziny stał się rzeczywistością,  no może bez kota na dachu bo obie mamy alergię...